Policja na strzelaninie, Narew – Ołdaki 9-2


Mnóstwo funkcjonariuszy policji, wystawiających mandaty za wulgaryzmy… nawet piłkarzom, przybyło na dzisiejszy mecz Narwi z ULKS-em Ołdaki. Policjanci prawdopodobnie zostali wezwani na strzelaninę, bo ta była, ale tylko jeśli chodzi o wynik. Padło aż jedenaście bramek i Narew wygrała z Ołdakami 9-2. Co więcej, Przy odrobinie większej dokładności wynik mógł być jeszcze większy (w obie strony).

Sobotni mecz rozpoczął się nie tak, jak to sobie założyliśmy – już w 5. minucie Ołdaki wyszły na prowadzenie po celnym strzale z rzutu wolnego, tuż przed polem karnym. Daniel Siemborski stał się pierwszą osobą w tym sezonie, która pokonała Daniela Woźniaka stojącego na bramce Narwi. Bramkarzowi Niebiesko-Czerwonych utrudniło interwencję mocno świecące słońce. Przez pierwszą połowę nie było ono naszym sprzymierzeńcem, z czego zdawali sobie sprawę przyjezdni, wygrywając losowanie przed rozpoczęciem meczu.

Na odpowiedź Narwian nie trzeba było czekać długo. Cezary Stachowicz, grał dzisiaj kapitalne piłki na prawe skrzydło, ale zanim zaczął podawać innym, sam pokazał młodszym kolegom, jak powinno się strzelać, posyłając z dystansu bardzo mocną piłkę, która wpadła za kołnierz bramkarzowi gości. 1-1 i gra zaczyna się na nowo. W 20. i 29. minucie dobre sytuacje miał Marcin Kobrzyński, który najpierw po wrzutce Markowskiego trafił w słupek, a później sam na sam z bramkarzem posłał piłkę obok bramki. Ta druga akcja była kontrą po wolnym, z którego Ołdaki uderzyły w poprzeczkę.

Jeszcze przed przerwą Kobrzyńskiego zmienił Sebastian Rudziński, który kilka lat temu zapisał niejedną kartę w historii ULKS-u Ołdaki. Jego trenerem był wówczas zresztą obecny szkoleniowiec biało-żółto-czarnych, Andrzej Laskowski. Tuż przed końcem pierwszej odsłony gry, Narew wyciągnęła na 2-1, gdy Michał Markowski asystował Bartoszowi Pędzichowi.

Jeśli mieliśmy uważać, żeby nie popełnić tych podobnych błędów, to wnioski nie zostały wyciągnięte, bo już 2 minuty po wznowieniu przyjezdni wyrównali. Mieli też swoje pięć minut, gdy publiczność drżała o wynik. Cóż z tego, jeżeli albo pudłowali, albo ratował nas Daniel Woźniak, albo swoje robiła defensywa. W pierwszej jedenastce zagrał dzisiaj po raz pierwszy Krzysztof Przyborowski (na stoperze) i w pierwszej połowie wyglądał dosyć solidnie. Potem zaczął się gubić i zmiana na Macieja Młynarskiego zdecydowanie uspokoiła grę w tyłach.

Zanim jednak do niej doszło, Sebastian Rudziński uderzył w słupek, a potem padły dwie bramki. W 57. minucie Bartosz Pędzich spod linii końcowej boiska wycofał piłkę do Michała Markowskiego, a ten mimo tego, że był pilnowany przez dwóch obrońców, zdołał z bliska strzelić bramkę na 3-2. Już trzy minuty później wrzutka Dziczka zakończyła się strzałem głową Rudzińskiego. Ten strzał sparował na słupek bramkarz, ale dobitki Adriana Piersy nie dał już rady wyjąć. Jednym z najfajniejszych momentów w meczu był wybuch radości Adriana po golu, a przypomnijmy, że właśnie wrócił po kontuzji, która zabrała mu niemal cały okres przygotowawczy.

To nie był koniec strzelania, zgodnie z B-klasowym prawem prawdziwa gra zaczyna się, gdy przeciwnicy zaczynają puchnąć. Wtedy ataki Narwi sunęły jeden za drugim, tak, że ciężko było to nawet notować. Uaktywnił się, zgaszony w pierwszej połowie, Emil Chorążewicz, który przy odrobinie szczęścia mógłby kończyć mecz z trzema asystami i bramką (np. po dwójkowej akcji z Bartoszem Pędzichem, gdzie zabrakło centymetrów do bramki).

Tuż po wejściu Młynarskiego, w 63. minucie dośrodkowanie Cezarego Stachowicza zakończył dobrym strzałem głową Michał Markowski i było 5-2. Dziewięć minut później Markowski skompletował hattricka, po podaniu Chorążewicza kładąc bramkarza i spokojnie finiszując. W 78. minucie kolejna piękna wrzutka Stachowicza, tym razem została wykończona bardzo mocną główką Bartka Pędzicha. I to też nie był koniec strzelania!

Na cztery minuty przed końcem Alan Bednarczyk podał ze środka pola pomiędzy obrońców do Sebastiana Rudzińskiego, a ten minął bramkarza, potem zwodem ograł ostatniego wracającego obrońcę i uderzając na pustą bramkę zdobył ósmą bramkę dla Narwi. Gol na 9-2 padł w 90. minucie, kiedy Cezary Stachowicz dobił obroniony strzał Bartka Piaseckiego. Sędzia nie dał nawet rozpocząć gry i to była w tym momencie najlepsza wiadomość dla zawodników ULKS-u Ołdaki, którzy raczej nie spodziewali się takiego lania.

P.S. Warto też zaznaczyć, że Mateusz Dudek może gra na razie końcówki, ale póki co jeszcze nikt go nie pokonał 🙂
P.S.2 Również warto dostrzec bardzo dobrą pracę arbitra głównego i asystentów. Cały mecz bez większych błędów, nie szastanie kartkami (brak pokazanych kartek), temperowanie rozpędzających się z zachowaniem zawodników i kultura. Brawo, oby takich więcej!

07.04.2018, Ostrołęka (Witosa)
Klasa B Ciechanów-Ostrołęka, gr. 2
Narew Ostrołęka – ULKS Ołdaki 9-2 (2-1)
Bramki: Stachowicz 13, 90, Pędzich 44, 78, Markowski 57, 63, 72, Piersa 60, Rudziński 86 – D. Siemborski 5 (w), ? 47.

Narew Ostrołęka: Woźniak (80. Dudek) – Dziczek (73. Piasecki), Lutrzykowski, Przyborowski (62. Młynarski), Piersa – Chorążewicz (79. Choroszewski), Jóźwiak (68. Bednarczyk), Stachowicz, Kobrzyński (40. Rudziński) – Markowski (75. Popieniek), Pędzich.

Widzów: 210
+ Funkcjonariuszy policji: nadzwyczaj dużo… 🙂
Sędziowali: Paweł Maciak (Mława) oraz Dzięgielewski i Komorowski.
Kartki: brak.

GALERIA

fot. Tomasz Mrozek