Bartnik mistrzem B-klasy! (zdjęcia)

W trzyosobowym składzie nasza redakcja, będąca jednocześnie w 66% członkami zarządu Narwi, wybrała się na B-klasowy szlagier tej wiosny. Bartnik Myszyniec podejmował WKS Mystkówiec, wicelider gościł lidera. Hit nie zawiódł!Obie drużyny podeszły do niego bardzo poważnie, serwując licznie zgromadzonej publiczności widowisko na poziomie dużo wyższym niż B-klasa. Piszemy to całkowicie szczerze, jako kibice, którzy oglądali wielokrotnie na żywo chyba już na wszystkich poziomach ligowych w Polsce.

Oprócz naszego fotografa spotkaliśmy jeszcze zaprzyjaźnionego Michała z eOstroleki oraz radnego miejskiego Macieja Kleczkowskiego, który… prowadził video-relację na żywo z meczu na Facebooku. Pośród 245 naliczonych widzów (razem z nami) spotkaliśmy także byłego zawodnika Stacji Ostrołęka i wiele innych osób kojarzonych z okolicy. Miłym akcentem była zauważona koszulka Narwi bodaj z sezonu 2005/2006, kiedy byliśmy WAR-POL-em Narwią (biała z granatowymi elementami). Przypomniały się dobre czasy, gdy największy salon meblowy w regionie był głównym sponsorem Narwi. Ile to już lat upłynęło…

Ale nie czas na sentymenty! Gości wspierała kilkunastoosobowa grupa, z flagą, szalikami i dopingiem, który jednak po kolejnych traconych bramkach zamierał, jak wiara w zwycięstwo ich drużyny. Coraz głośniejszy był doping gospodarzy, którzy oprawili mecz w piękny sposób, przypominając wszystkim zebranym, że Bartnik ma żółto-czarne barwy (herb sugeruje raczej zieleń). W ich przypadku wraz z rosnącym dopingiem „rośli” tamtejsi zawodnicy.

O samym spotkaniu można powiedzieć, że początkowo lepsze wrażenie sprawiali piłkarze z Mystkówca. Zdyscyplinowani taktycznie, walczący do końca, dowodzeni przez ciągle komentującego wszystko, ale niewątpliwie utalentowanego „dziewiątkę”. Wynik jednak otworzyli Bartnicy, w 23. minucie za sprawą Macieja Szymańskiego (również 9). Dziesięć minut później wyrównał Adam Melion, najlepszy strzelec Mystkówca w tym sezonie, wprowadzając kibiców i sztab gości w euforię. Do przerwy wynik się utrzymał. Gdyby wówczas mecz z jakiegoś powodu przerwano, to przyjezdni wygraliby rozgrywki B-klasy i awansowali ligę wyżej.

Nie minęły jeszcze pełne dwie minuty drugiej połowy, kiedy niespodziewanie Bartnik wyszedł na prowadzenie. Mateusz Majewski wykonał rzut wolny z dystansu, piłka leciała, leciała, kilka osób się z nią minęło i… wpadła do bramki. Na taki obrót spraw nie byli przygotowani goście. Pogubili się, co spowodowało kilkoma kolejnymi sytuacjami Bartnika. Dlaczego nie było z nich bramek, wiedzą chyba tylko sami niedoszli strzelcy. Gdyby trener Dziekoński nie był niemal łysy, to mógłby przez to osiwieć…

Pomimo tej nieskuteczności (np. minięcie bramkarza we dwóch i zagranie do kolegi który był dwa metry za linią spalonego wyznaczoną przez piłkę), gospodarze robili swoje. Najpierw Krajza, potem Lemański po rzucie rożnym, wreszcie wchodzący z ławki Szymon Kulas, swoimi golami dopełnili dzieła zniszczenia. Bartnik musiał ten mecz wygrać, więc wygrał.

W doliczonym czasie doszło do niepotrzebnego faulu i jeden z zawodników WKS-u z groźnie wyglądającą kontuzją opuścić musiał boisko. Działo się to tuż przed oczami naszej redakcji i nie wyglądało dobrze. Życzymy szybkiego powrotu do zdrowia!

Ogólne wrażenie po meczu mamy takie, że ligę wygrał zespół lepszy, który zwyciężył przecież swoich bezpośrednich rywali w obu meczach, strzelając zresztą im 10 bramek, co zamyka pole do dyskusji. Szkoda, że zdobywca drugiego miejsca nie gra w barażach o awans, jak to było kilka lat temu, bo Mystkówcowi się to po prostu należy.  Pozostałe mecze opiszemy jak zwykle w „Co słychać w lidze?”, we wtorek lub w środę, kiedy dzisiejsze emocje już opadną.

Osobny, krótki akapit na temat sędziowania. Związek spisał się na medal, bo najwidoczniej wysłał na mecz trójkę sędziującą w wyższych ligach. Panowie prowadzili mecz obiektywnie, sprawiedliwie i profesjonalnie. Byli bardzo dobrym dopełnieniem widowiska.

Warto było jeździć po różnych klepiskach i tych lepszych obiektach, oglądać czasami lepszą grę, a czasami po prostu padakę, żeby trafić na ten mecz. Dziękujemy obu drużynom za widowisko i emocje, a Bartnikowi gratulujemy awansu do A-klasy!


GALERIA

fot. Tomasz Mrozek