10 lat od pierwszego wyjazdu Kibiców Narwi

Dziesięć lat temu, na pierwszym meczu rundy wiosennej (10.03.2002) pierwszy raz na wyjazd pojechała „zorganizowana grupa kibiców Narwi”, jak się obecnie urzędowo nazywa dopingujących kibiców gości. Chłopaki byli w Pułtusku obecni w 7 osób, z szalikami, serpentynami, „świecami dymnymi”. Zaczęły się najlepsze kibicowskie czasy w Ostrołęce. Trwało dobrych kilka lat, z apogeum na międz 2003 a 2006 rokiem. W pełnej treści zamieszczamy wypowiedź Przemka, jednego z uczestników tamtego historycznego wyjazdu. Dodajmy, że wypowiedź z 2008 roku, czyli już też w pewnym sensie archiwalną…

Nadnarwianka – Narew (10.03.2002) Wyjazd do Pułtuska – nasz pierwszy…

Małe przygotowania rozpoczęły się już zimą. Zamówione zostały pierwsze szaliki, tzw. graffiti –  wyglądają dość dziwacznie, ale mają w sobie to „coś”. Dzięki tym szalikom poznały się osoby, które przez kolejne lata rządziły i dzieliły na Narwi.

Pomysł żeby ruszyć się za klubem poza Ostrołękę to było coś nowego, co non-stop krążyło mi po głowie… Pamiętam, jak wchodziłem sobie na stadion Nadnarwianki ubrany we wspomniany szaliczek i jak spadł mi z serca spory ciężar, gdy zobaczyłem chłopaków od nas całych, zdrowych i aż za wesołych 😉

Doping prowadzony był w 7 osób; dość ubogi repertuar, ale śpiewany na całe gardło. Te serpentyny rzucane co kilka minut, świece dymne, zakupione w sklepie ogrodniczym (normalnie służące do walki z kretami 🙂 ),  które zrobiły niezłe zamieszanie… Wracaliśmy wraz z piłkarzami, bardzo z siebie zadowoleni, a całe to wydarzenie uczciła lokalna gazeta (chodzi o „Tygodnik Ostrołęcki” – przyp. red.), umieszczając naszą fotkę na pierwszej stronie…

Gdzieś tylko po głowie krążyła myśl – czemu nas tak mało? Tak wyglądał pierwszy wypad nowego pokolenia kibiców Narwi.