Na przełamanie 5-0

Tak jak w tytule – wiele osób traktowało wczorajszy mecz z Bzurą Chodaków jako typowy mecz na przełamanie. Nie ma co się oszukiwać, przeciwnik chociaż ambitny, poziomem odstaje od większości drużyn z ligi. Jak się później zresztą okazało, goście przyjechali bez swoich dwóch najważniejszych ofensywnych zawodników (Stencla i Celedy). Trzeba było więc ten mecz wygrać i to nie 1-0, a różnicą kilku bramek. A już w ogóle najlepiej by było, gdyby bramki strzelili zawodnicy, którym brakowało pewności siebie przy wykańczaniu akcji kolegów.

Trzeba było pokazać atrakcyjną piłkę, podobną do tej, którą widzieli nieliczni na wyjeździe do Wołomina. Patrząc na wynik (a także – na żywo – na grę) można powiedzieć, że oba cele udało się osiągnąć. Za podsumowanie pierwszego niech służy „dzika radość” widoczna na twarzy Marka Charmuszki przy jego drugim golu. Podsumowaniem drugiego jest postawa w drugiej połowie i gra do samego końca.

Obiektywnie mówiąc mecz rozpoczął się nieciekawie. Kilkanaście minut było takim typowym badaniem się obu drużyn, ale już wówczas widać było, że goście stawiają na obronę własnej bramki i wychodzenie z pojedynczymi kontrami co jakiś czas. Praktycznie już drugi celny strzał Narwi skończył się golem. Piotr Strzeżysz wyłożył piłkę Karolowi Pietrasiakowi, a ten nie dał szans bramkarzowi Bzury. 1-0 i pierwszy gol Karola przy Witosa! Podwyższyć mogliśmy prowadzenie za sprawą Szymona Nowaka, ale strzał ewidentnie mu nie wyszedł, a potem też ktoś „nie wyszedł” – Nowak na boisko po przerwie.

Drugą bramkę strzelił Piotr Strzeżysz w 53. minucie, dając sygnał do ataku. Kapitan Narwi otrzymał podanie ze środka pola, przebiegł kawałek sam, mijając jak pachołki dwóch lub trzech przeciwników z prawej strony pola karnego i huknął obok rozpaczliwie interweniującego Chmielaka. Goście chcąc cokolwiek ugrać musieli się odkryć i próbować zaatakować – co mieli do stracenia? W 65. minucie na boisku pojawił się Mark Charmuszka i już trzy minuty później jego nazwisko trafiło na listę strzelców. Piłkę zagrywał Mateusz Pełtak. Niebawem Piotr Kubat główką wbił piłkę do bramki po rzucie rożnym wykonywanym przez Kamila Rupacza (w 84. minucie).

Na minutę przed końcem Mateusz Pełtak został uderzony łokciem w twarz przez przeciwnika, czego nie zauważył sędzia boczny, ani arbiter główny (jedyny poważny błąd w spotkaniu). Nie reagowali także na uwagi zawodników niebiesko-czerwonych. Sędzia nie miał za to problemów, by wyrzucić na trybuny szukającego sprawiedliwości trenera Narwi. Zdenerwowani Narwianie zaatakowali jeszcze raz, z pazurem. Piłkę na skrzydle dostał Paweł Gawrych zagrał ją, jakby odmierzając kąt prosty ekierką, dokładnie na nogę Marka Charmuszki. Jest piątka! Jest radość, jest dobra gra! 🙂 Brawo!

P.S. Warto było przyjść chociażby by zobaczyć jedną z lepszych opraw meczowych w ostatnich latach. Brawa także dla kibiców za pamięć o napaści Rosjan 17.09.1939!

 

Narew Ostrołęka 5-0 (1-0) Bzura Chodaków
Pietrasiak 32, Strzeżysz 53, Charmuszka 68, 90, Kubat 84

Narew: [66] Łyziński – [17] Rupacz, [3] Jędrzejczyk, [11] Zalewski, [4] Gawrych –  [7] Wargulewski (65. [20] Charmuszka), [16] Strzeżysz (80. [6] Dąbrowski), [10] Pełtak, [8] Stachowicz (72. [13] Kubat), [19] Nowak (46. [9] Niedźwiecki) – [14] Pietrasiak.

Bzura: [93] Chmielak – [15] Kołodziejczak, [5] Walczak, [6] Janikowski, [17] Bargier, [4] Wawrzyniak (46. [14] Pacholski), [2] Winnicki, [10] Kubisz, [11] Borkowwski (73. [13] Kubiak), [7] Ozięblewski, [18] Szewczyk.

Żółte kartki: Stachowicz, Pełtak – Kubisz.

Trener Narwi: Marcin Roman.

Widzów: 250.

Sędziowie: Michał Magdziak – Marcin Przybysz, Sebastian Pasterczyk (WS Warszawa); obserwator: P.Ciarciński (Ciechanów).

narvi; fot. Łukasz dla n+