Rywal pod lupą: Czarni Węgrów

czarni-300-150Czarni Alkor-Trade Węgrów – tak brzmi pełna nazwa drużyny naszego najbliższego rywala. Rywala, którego ciężko w obecnej sytuacji kadrowej nazwać zespołem z najwyższej półki. Jak jednak pokazały mecze chociażby z Wkrą Żuromin, w naszej lidze nikogo nie powinno się skreślać przed zakończeniem rozgrywek. Nie przedłużając, przybliżamy drużynę z Węgrowa.

Dotychczas Czarni rozegrali 6 meczów i wszystkie przegrali, legitymując się bilansem bramek: 2-12. Te dwie osamotnione bramki zdobyli w meczach z Błękitnymi Gąbin (u siebie) oraz Mazurem Gostynin (na wyjeździe), rzecz jasna po jednej na mecz. Strzelcy to Rafał Komosa i Marcin Gryglas.

Czarni mają problem z liczbą młodzieżowców w składzie oraz z kontuzjami. Kadra zespołu jest bardzo wąska, o czym przypominał ostatnio w wydanym oświadczeniu grający trener zespołu, Robert Parzonka. Sytuacja jest mimo wszystko odrobinę dziwna (przynajmniej patrząc z zewnątrz), gdyż przeglądając składy drużyny Czarnych, która wygrała dwukrotnie w ładnym stylu z Narwią w ubiegłym sezonie, dojdziemy do wniosku, że grają w większości ci sami zawodnicy, którzy „wykręcili” szóste miejsce w lidze. Trener Parzonka mówi o wąskiej kadrze, bo skorzystał dotychczas z usług 19 zawodników. Tymczasem trener Marcin Roman dał szansę 18 piłkarzom (z czego przynajmniej jeden już sobie przecież nie zagra) a Narew nie jest ostatnia w lidze. Nie o ilość wobec tego chodzi, a o jakość.

Spójrzmy jeszcze raz na skład drużyny z Węgrowa. Na ataku dalej biega Rafał Komosa, czyli zawodnik, którego pamiętać możemy jako zdolnego do samodzielnego rozmontowania defensywy swoich rywali. Jak się okazuje, sam Komosa to za mało. Ważnym ogniwem jest też pomocnik z „10” na koszulce, Łukasz Supleński. Z powodu braku młodzieżowców na bramce gra jego młodszy brat Adrian, który wygryzł ze składu Marcina Ardeja. Ten drugi zagrał w tym sezonie raz i po 15. minutach gry zszedł kontuzjowany.

Czarni czterokrotnie schodzili w tym sezonie pokonani 0-2, dwukrotnie 1-2. Obie bramki strzelili w drugiej połowie. Tracą mniej więcej tyle samo bramek w pierwszej i w drugiej połowie, ze szczególnym naciskiem na ich środki. Czyli prawdopodobnie wychodzą skoncentrowani, po czym ta koncentracja gdzieś zanika.

To tyle na dziś czystej teorii, resztę opowie nam boisko.

P.S. Czarni są jedną z dwóch drużyn (obok Polonii Warszawa), które zamieszczają na swoich stronach www zniekształcony herb Narwi. Mamy nadzieję, że kiedyś to poprawią…