Ifeanyi: Marzenia są ciągle żywe!

fot. facebook.com

Niejako nawiązując do ostatniego tekstu o obcokrajowcach zapraszam Was do przeczytania zapisu krótkiej rozmowy z Ifeanyim Godstimem Uwadizu, czyli po prostu Ifim, obecnie grającym w Legionovii Legionowo. Na liście obcokrajowców z największą ilością meczów w Narwi Ifi jest trzeci, na liście obcokrajowców-strzelców zdecydowanie prowadzi. Dzisiaj opowiedział trochę o tym, jak to było z tym wożeniem na testy do różnych klubów, o znajomych z Narwi, typach na awans czy o sprawach wręcz osobistych. Zapraszam do lektury, wywiad dostępny po wciśnięciu odnośnika poniżej…

– Hej! Krążą różne informacje, więc spytam. Gdzie obecnie mieszkasz? W Legionowie, czy w Warszawie?
– Cześć. Rozwiewam wątpliwości – w Warszawie.

– Nie ukrywasz tego, że jesteś bardzo religijny. Pomaga Ci to w życiu, czy raczej masz przez to wrogów?
– No właśnie nie ukrywam religijności. Daje mi to radość.

Tylko wiesz, mam także na myśli specyfikę życia w stolicy.
– Myślę, że takie świadectwo bardzo pomaga w karierze.

– OK, przechodzimy do piłki. Zajmujecie miejsce po środku tabeli. Myślisz, że uda się wskoczyć wyżej?
– Na razie jesteśmy po środku tabeli, ale jestem pewien, że przed zakończeniem sezonu wespniemy się wyżej w tabeli.

– Nie mówisz o awansie. Którą drużynę zatem do niego typujesz?
– Przeciwnie, według mnie kandydatami do awansu są właśnie Legionovia, Pogoń i Radomiak.

– Utrzymujesz kontakt z którymś z kolegów z czasów gry w Narwi?
– Tak, z Maxwellem i Dawidem Wilczewskim. Dawid jest moim znajomym na Facebooku. Z Narwi tylko z nimi utrzymuję kontakt.

– Kiedyś byłeś na testach w Cracovii, w GKP Gorzów, czy później we Flocie Świnoujście. Czego zabrakło, żeby podpisać umowę z klubem z wyższej ligi?
– Najpierw byłem w GKP Gorzów. Po tygodniowym zgrupowaniu z drużyną i ostatnim meczu towarzyskim przeciwko Lechowi Poznań trener powiedział, że będzie dzwonił do Mirka (Skorupskiego, menedżera „ostrołęckich” Nigeryjczyków – przyp. narvi). Dalej nie wiem jak to było. Minęło sześć miesięcy, wyruszyliśmy na testy do Krakowa, do Cracovii. Właśnie byłem po kontuzji. Było OK, ale trener przyszedł do mnie i do testowanego kolegi i powiedział, że jesteśmy bardzo dobrymi piłkarzami, ale obecnie nie mają już miejsca w składzie na nas.

Ostatnia podróż testowa to Flota. Tamtejszy trener powiedział, że chciałby, abym został i grał dla jego drużyny. Niestety po ostatnim sparingu z Lechią Gdańsk przyszedł z dyrektorem i oznajmili, że nie mają pieniędzy na wykupienie mnie z Legionovii, a przecież mam ważny kontrakt z klubem z Legionowa i za darmo nie przejdę. Takie testy były dla mnie zawsze dobrym doświadczeniem. Powodowały też, że pracowałem jeszcze ciężej, bo miałem motywację – trenerzy klubów z wyższych lig mówili, że podoba im się moja gra.

– Może trochę  prywatnych informacji jeszcze… Niedawno urodził się Twój syn. Myślisz, że będzie kopał piłkę, jak ojciec? 🙂
– Owszem, mam cudownego syna. Nie mogę jednak za niego zadecydować. To zawsze musi być indywidualna decyzja. Dla mnie było by świetnie, gdyby poszedł w ślady ojca.

– Kiedyś mówiłeś, że chcesz zagrać w Ekstraklasie i dzięki temu grać na Zachodzie Europy. Teraz kiedy masz polską żonę i „półpolskie” dziecko – to dalej aktualne? Czy może wystarczy Ci Ekstraklasa? 🙂
– Wiesz, ten sen jest ciągle aktualny, ciągle żywy. Dalej toczy się życie, dalej gram, więc dalej mam marzenia!

– Wielkie dzięki za rozmowę i powodzenia w spełnianiu tych marzeń!
– Również wielkie dzięki. Życzę Wam wszystkiego dobrego!

rozmawiał narvi (T.M.)

Jedna myśl na temat “Ifeanyi: Marzenia są ciągle żywe!

Komentarze są wyłączone.