Od radości do rozpaczy…

Już dawno ostrołęcka Narew nie dała sobie wbić trzech bramek na własnym boisku. Dzisiaj przyszedł taki moment. Zaczęło się dobrze dla ostrołęczan – w 43. minucie prowadzenie dla nich uzyskał mocnym strzałem Piotr Dawidzki. Już chwilę później było 1-1. Dawidzki sfaulował przeciwnika na wysokości pola karnego. Strzał z rzutu wolnego sparował Andrzej Łyziński, ale na dobitkę z główki w wykonaniu Szymona Piotrowskiego nie mógł już nic poradzić. Do przerwy utrzymał się rezultat remisowy.

Druga bramka dla gości padła w 54. minucie, a jej strzelcem był Krzysztof Kukulski. Narwian, występujących po raz kolejny w bardzo eksperymentalnym składzie, pogrążył indywidualną akcją Samuel Obi. Najjaśniejszym punktem drużyny Narwi – mimo trzech wpuszczonych bramek – był bramkarz Andrzej Łyziński. Pojawiły się kolejne problemy: kontuzje odnieśli Arkadiusz Pyskło i Michał Lelujka.

Narew Ostrołęka 1-3 (1-1) Włókniarz Zelów
Dawidzki 43 – Piotrowski 44, Kukulski 54, Obi 75

Narew: [66] Łyziński – [8] Stachowicz, [3] Ostaszewski, [15] Zalewski, [7] Pragacz, [10] Niedźwiecki (73 [9] Kobrzyński), [16] Strzeżysz (79 [4] Świrski), [5] Dawidzki (84 [13] Nakielski), [11] Lelujka, [14] Olesiński, Pyskło (37 [18] Chorąży).

Jedna myśl na temat “Od radości do rozpaczy…

Komentarze są wyłączone.