Porażka, której nie było

Niebiesko-czerwoni przegrali na Konwiktorskiej w Warszawie 0-1 z Polonią Warszawa po dobrym meczu w wykonaniu naszej drużyny. Gospodarze, zgodnie z oczekiwaniami, prowadzili grę przez większość czasu. Nam udało się ich jednak skutecznie neutralizować. Dobry mecz na bramce rozegrał 16-letni Norbert Dobkowski (pomimo iż kilka razy trochę pochopnie wychodził z bramki, naprawdę występ na plus). Z przebiegu gry zasłużyliśmy na bezbramkowy remis. I tak powinno być…

Niestety sędzia główny zawodów uznał bramkę, która nie padła. Po strzale Mariusza Ujka, który został wpisany do protokołu jako zdobywca bramki, piłka na pewno nie wpadła do bramki. Dobitka Strzałkowskiego była już bardziej kontrowersyjna (zdjęcie powyżej), bo w momencie gdy piłka przekraczała częściowo linię bramki Mateusz Pełtak stał w bramce. Jednakże wybił piłkę wysuniętymi do przodu kolanami, a ta NIE przekroczyła pełnym obwodem linii bramkowej. Sędzia najwidoczniej to widział, bo bramki Strzałkowskiemu nie uznał, jednak po chwili… uznał gola Mariusza Ujka!

Ta paranoja w najgorszym przypadku może nas nawet kosztować spadek.

Najśmieszniejsze są jak zwykle komentarze kibiców z Konwiktorskiej, którzy najwidoczniej nie przyzwyczaili się jeszcze do poziomu sędziowania i zawodników w IV lidze. Każdy kolejny sędzia według nich sędziuje przeciwko Polonii. Nawet ten, który w sobotę podarował im za darmo trzy punkty, rzekomo jest „zaślepionym kolorem zielonym legionistą z Radomia” i rzekomo sprzyjał nam cały mecz.

Dodajmy jeszcze, że bramka padła po sytuacji, kiedy to Narew powinna dostać piłkę, a nagle aut dostała Polonia, i że w drugiej połowie ich obrońca Augustyniak powinien dostać jeśli nie bezpośrednią czerwoną kartkę, to drugą żółtą i powinni sporą część drugiej połowy kończyć w dziesiątkę. Kto takich rzeczy nie widział, jest najwidoczniej „zaślepionym czarnym kolorem polonistą z Muranowa”… Przecież to nie pierwsza taka sytuacja.

Jesienią w meczu z nami Czarne Koszule otrzymały rzut karny, którego nie było. My zaś nie dostaliśmy, choć można to było odgwizdać dwukrotnie, gdyby brać na nas taką samą miarkę. Ostatnio Polonia strzeliła bramkę oddając piłkę przeciwnikowi. Kiedyś zostaliśmy wręcz zlinczowani przez media za podobną sytuację, chociaż u nas bramka została zdobyta nie celowo. Tymczasem polonista kopnął, aby strzelić, a po chwili fetował zdobycie gola, nie zwracając uwagi na jakikolwiek fair-play. Pozostawiamy to pod rozważenie, tym mniej szowinistycznym* kibicom Polonii.

Życzymy Polonii zwycięstw, ale wywalczonych uczciwie na boisku. I uczciwej z obu stron walki o awans z Bugiem Wyszków.

Polonia Warszawa 1-0 (0-0) Narew Ostrołęka
Ujek 36.

Narew: Dobkowski – Gawrych, Zalewski, Parzych, D. Dzwonkowski – Stachowicz, Pełtak, Sowa (65. Niedźwiecki), Strzeżysz, D.Wargulewski (80. K. Dzwonkowski) – Kubat.

* „Co to za pipidówy” / „Znów jedziemy na wiochę” / „Uciekajmy z tych pastwisk”. Itd. Itp. Czarni-kulturalni?

 

2 myśli na temat “Porażka, której nie było

  • 09/06/2014 o 21:02
    Permalink

    Co było to było wiadomo czarnym zawsze sędzia punkty przynosi – nieważne to już, teraz wyszków i mam nadziej ze jak za dawnych czasów chłopaki zostawią tu serce i wyszków będzie pełzał 🙂

  • 11/06/2014 o 13:36
    Permalink

    Tak,zostawcie na boisku serce,wyprujcie flaki,dajcie z wątroby.Tego Wam życzę.

Komentarze są wyłączone.