Wciąż bez porażki

W sobotnie wczesne popołudnie do Ostrołęki zawitała drużyna Ostrovii Ostrów Mazowiecka. Goście równie dobrze mogliby przenieść drużynę do Ostrołęki, patrząc na ich obecną kadrę, w której znajduje się sześciu piłkarzy, którzy pochodzą z naszego miasta lub bardzo bliskich okolic. Obecnie Ostrovia ma więcej wspólnego z Kurpiami, niż np. KS CK Troszyn… Nasi piłkarze chcieli zrewanżować się za sromotną porażkę w rundzie wiosennej, kiedy graliśmy mocno uszczupleni kontuzjami. W barwach Ostrovii najwięcej do udowodnienia miała ostrołęcka kolonia. I obiektywnie trzeba przyznać, że byłym zawodnikom Narwi wyszedł bardzo dobry mecz. Ale po kolei…

 Strzelanie rozpoczęło się już na samym początku meczu. W 4. minucie z prawej strony boiska faulowany był zawodnik Narwi. Wojciech Skorupka dośrodkował z rzutu wolnego w pole karne, a tam Aleksander Zaremba zagrał ręką i mieliśmy rzut karny. Pewnie wykonał go kapitan niebiesko-czerwonych, Piotr Strzeżysz i było 1-0. Już dwie minuty później mogliśmy powiększyć prowadzenie. Daniel Wargulewski zdecydował się na szarżę lewą stroną boiska, wpadł w pole karne, strzelił, ale piłka poleciała minimalnie obok bramki.

Po kilkunastu minutach naszej przewagi do głosu doszli goście. Kolejny kwadrans należał do nich. Najpierw oddali trzy groźne strzały. Dwa z nich wybronił Krzysztof Myśliński, trzeci był niecelny. W międzyczasie w 23. minucie za sprawą Rafała Komosy, pozyskanego z Czarnych Węgrów zrobiło się 1-1. Sprawdziła się zasada, że kiedy Komosa gra na Witosa, to przynajmniej raz trafia do siatki.

To nie był koniec strzelania w pierwszej połowie. W 30. minucie Skorupka rozegrał krótko rzut rożny, podając do Gałązki, ten odegrał mu z powrotem piłkę. Dośrodkowanie w pole karne, strzał Stachowicza. Piłka odbiła się od obrońcy, ale poprawka Czarka Stachowicza z 16. metra okazała się już być skuteczną (2-1). W końcówce pierwszej połowy znów przewagę mieli piłkarze Ostrovii, Kolejne trzy strzały obronione lub niecelne. Do tego trzy razy łapani byli na spalonym. Narwianie odpowiedzieli dwoma kontrami. Dobrze wystawiał się Stachowicz, a podawali mu raz Parzych, raz Kubat. Na zakończenie pierwszej połowy jeszcze tylko bramkarz gości postanowił dopisać sobie do statystyk żółtą kartkę i podyskutować z arbitrem. Chwilę później gwizdek i prawie pół tysiąca widzów nie mogło się doczekać drugiej połowy.

A na nią bardziej zmotywowani wyszli goście. Narwianie natomiast jakby zostali myślami w szatni. I już trzy minuty po wznowieniu po dośrodkowaniu z rzutu rożnego najwyżej do piłki wyskoczył Mateusz Pełtak, zdobywając bramkę na 2-2. Nasz były zawodnik zachował się dokładnie tak, jak robił to w naszych barwach, ale linię obrony mamy nową, więc widocznie nie wiedziała, że Pełti jest sporym zagrożeniem w polu karnym po rożnych. Asystował mu Dawid Wilczewski (też eks-narwianin). Niestety goście poszli za ciosem i znów w roli głównej był nasz były zawodnik. W 56. minucie Marek Kaliszewski przejął piłkę na połowie boiska, załączył drugi bieg i zagrał w pole karne do Ciacha. 2-3. Chwilę później panowie postanowili pobawić się w reżyserów i zrobili „kopiuj-wklej” z akcji bramkowej. Tym razem jednak bez efektu w postaci gola, bo strzał był niecelny.

Po godzinie gry trener zareagował na nasz marazm, robiąc zmiany. Na boisku Gawrych i Niedźwiecki, w miejsce Prusinowskiego i Kubata. Przewaga znów po naszej stronie. Efekt przychodzi szybko. W 67. minucie Damian Drężewski strzela przewrotką na 3-3. Osiem minut później Cezary Stachowicz znów sieka z dystansu i wychodzimy na prowadzenie 4-3. Do końca regulaminowego czasu gry utrzymuje się taki rezultat i nasze prowadzenie. Niestety w doliczonym czasie nasi obrońcy się zagapili, co wykorzystał kolejny były zawodnik Narwi, Dominik Dzwonkowski, strzelając na 4-4.

Podsumowując, mecz z przebiegu na remi, więc i wynik sprawiedliwy. Niestety większość bramek straciliśmy przez nieuwagę w obronie i można ich było uniknąć. Do podsumowania należy jeszcze dodać, że wreszcie na Witosa pojawili się kibice gości. Niestety ich zachowanie pozostawiło wiele do życzenia. Szczytem chamstwa i głupoty było rzucenie butelką w kibica, który zwrócił im uwagę na złe zachowanie…

Kolejny mecz 6 września o 12:00 w Wołominie. Podejmuje nas spadkowicz z III ligi, Huragan Wołomin. Mecz zadecyduje, czy drużyna trenera Dariusza Narolewskiego dalej będzie liderem IV ligi.

Narew Ostrołęka 4-4 (2-1)  Ostrovia Ostrów Mazowiecka
Piotr Strzeżysz 5 (k), Cezary Stachowicz 30′, 75′,  Damian Drężewski 67 – Rafał Komosa 23, Mateusz Pełtak 47,  Arkadiusz Ciach 58, Dominik Dzwonkowski 90+4

Narew: [12] Myśliński – [8] Stachowicz (86. [3] Młynarski), [9] Cychol, [20] Skorupka, [6] Prusinowski (61. [11] Gawrych), [2] Drężewski, [10] Majewski (21. [17] Parzych), [5] Gałązka, [14] Wargulewski, [16] Strzeżysz, [13]Kubat (68. [7] Niedzwiedzki).

Ostrovia: Orłowski – D.Dzwonkowski, Zaremba, Małkiński, D. Wilczewski – Grabowski (83. Zapatka), Pełtak (78. R. Wilczewski), Zacheja, Kaliszewski – Ciach, Komosa (83. Rupacz).

Żółte kartki: Skorupka, Drężewski, Strzeżysz, KubatKubat – Orłowski, Dzwonkowski.
Sędziowie: Marcin Falencki (główny), Jakub Weselak, Kamil Komorowski (wszyscy WS Ciechanów).
Widzów: ok. 480

tekst – narvi / podziękowania dla Jacka D. 🙂
fot. – Łukasz Ryfa – www.nowaostroleka.pl

11 myśli na temat “Wciąż bez porażki

  • 02/09/2014 o 14:52
    Permalink

    Zmień szybciutko to iż nie grał Andrzej Łyziński w bramce w przegranym meczu Narwi z Ostrowia na wiosne bo prawda jest taka że grał:) mecz z Wisła Płock był pozniej w którym to doznał kontuzji, wraz ze zmianą tego faktu zmień zbędne tłumaczenie tej bolesnej porażki że byliśmy osłabieni brakiem zawodników bo nie byliśmy a prawda jest taka w owym meczu nie miesliśmy zupełnie nic do powiedzenia zresztą sam wynik odzwierciedlal to co działo sie wtedy na boisku! Jeszcze przy okazji spytam o jakich 6 zawodników chodzi bo ja sie doliczyłem 4 a mianowicie: Dzwonkowski, Pełtak, Kaliszewski, Rupacz

    • 02/09/2014 o 16:50
      Permalink

      Dzięki, nie byłem akurat na tym meczu, więc nie pamiętałem 😉

      Co do zawodników
      1. Kaliszewski (Narew, Korona), 2. Pełtak (Narew, Korona, Orz), 3. Dzwonkowski (Narew, Troszyn), 4. Rupacz (Korona), 5. D.Wilczewski (Narew) i 6. Tokarzewski (Narew II, Troszyn) 🙂

  • 02/09/2014 o 18:54
    Permalink

    Nie miałem gdzie napisać,bo rano się news pokazał.
    Dobry mecz rozegrał Marcin Gałązka.
    Sowa po pauzie dwóch meczy już wraca do gry czy jeszcze Wołominem nie zagra ?

    • 02/09/2014 o 19:34
      Permalink

      Prusinowski ma dwa mecze pauzy przed sobą, Kubat jeden.

  • 02/09/2014 o 20:05
    Permalink

    Dawid Wilczewski jest przecież z Ostrowi więc jego nie licz

    • 02/09/2014 o 20:25
      Permalink

      No jest, ale to swój chłop 🙂 Trochę u nas pograł, trochę poleczył kontuzję. Jak by nie było jest byłym zawodnikiem Narwi i ma z regionem więcej wspólnego, niż większość obecnej kadry wspomnianego KS CK Troszyn.

  • 02/09/2014 o 20:57
    Permalink

    Dlaczego mają pauzować jak Prusinowski ma jedną żółtą ,a Kubat trzy.A przecież po 4 jest pauza.

  • 02/09/2014 o 22:23
    Permalink

    Witam
    Czy ktoś pamięta, kto zaliczył asysty przy 3 i 4 golu? Będę wdzięczny

  • 05/09/2014 o 05:52
    Permalink

    Przy pierwszym golu Komosy asystował Dawid Wilczewski.Przy trafieniu Pełtaka rzut rożny wykonywał Kaliszewski,on zaliczył asystę.Czemu Prusinowski i Kubat mają pauzować?

  • 05/09/2014 o 11:20
    Permalink

    Skorupka z Ostrovią też kartkę dostał.

Komentarze są wyłączone.